Chords for Martyrologia Dzielni

Tempo:
97.15 bpm
Chords used:

A

G

Bb

Am

C

Tuning:Standard Tuning (EADGBE)Capo:+0fret
Show Tuner
Martyrologia Dzielni chords
Start Jamming...
[D] [A]
[G]
[A] Wielkie dzieci, tak uwieni w wielkim świecie, żeby pokazać, że czerpli małolatka, to nie jest to, co się dzieje.
Na marginesie życia, zapomniani przez Boga, hardo kroczą przed siebie, bo są ale w [Bb] ostrogach.
A na koniec w gabinecie psychologa mówisz z cynicznym uśmiechem, że istnienie to choroba [Bb] i że które z to się boisz, bo w odpiszy po terapii [G] znajdziesz tyle silnej woli, by już nigdy się nie napić.
Mamy rolę w jazdach, a my pośród tego grupa jak pęczelnik, który terbij z braku akceptacji.
Jesteśmy szczelnie zamknięci, nie gadamy o ucieczce,
wśród siebie jeden się wychłuszał tyle pieprzy z klasy.
[A] Jak te dźwięki z żabki nie pytają o nic, nie mają pretensji nawet, jak nie możesz siebie słowosławie starszy.
Jeden dla rozbitych [Db] loli, drugi dla tych, [Dm] co odeszli, trzeci za [G] alkoholizm.
[Am] Gdybym urodził się gdzie indziej, miałbym szansę, miałbym siłę, by odnaleźć sobie siłę.
[G] Mając siłę, to bym uciekł stąd na zawsze.
Gdybym uciekł, pamiętałbym stąd przepiękne.
[Am] Gdybym urodził się gdzie indziej, miałbym szansę, miałbym siłę, by odnaleźć sobie siłę.
Mając siłę, to bym uciekł stąd na zawsze.
Gdybym uciekł, pamiętałbym stąd przepiękne.
[A] Jeżeli ciepno jara, możesz sobie zwalić gruchę, ekony grzeje puchę, obecnie na uhercach,
żaden ze mnie [C] gangster, ledwie drobny przestępca, który [C] boli gonić temat niż [G] ogarnąć jakąś puchę.
Co drugi skurwiel z mojej dzielnicy tak skończy, co trzeci zdupcy, bo będzie za nim list kończy.
Co czwarty kloży gotowy przelewać juchę w mieście kultury i noży, gdzie różnie pojmujesz [A] sztukę.
Trzy sztuki w giermanie, dwie sztuki pod brzuchem, twórco kojarzy sztukę z lekarstwem za duszy,
tak na złot czy pod górze, dla zdobycia funduszy dzieciaki szabrują sklepy, bo ich ojcu lepsze wózy.
[G]
Wróci pijany, to puchaty rozdupcy, jutro z rana pod sklepem się zbiorą same nincusy.
Wykupować alkohol, młodzi gonią po dzisy, zamiast kursować do szkoły, wybiorą inne [A] pokusy.
To jest pensalność dzielnicy, dla nas nauka jest dłuższa, po co?
Łazić do studia fajniej, zapić do pudła.
Wszyscy znają nasze adresy bez kurła, tak jak chłopaki kojarzą po pysku każdego [Gm] kurda.
Klimat w projekcie nieprzyjazny jak uda, co dzień łapie cię hanta, życie prudnych [Bb] warunkach.
Jak moja matula płacze, że syn wyrasta na ćpunka, jakbyś się mało napatrzył na swego starego [A] lumpa.
To jest gendto, musisz się najebać, żeby myśleć cześć.
A ty, dziwko zapamiętaj,
w lewy jest siecia, [G] bez mocy z tą wtaretką.
Lurigenda, to dla wielu wekta,
i tak w centrum tego miejsca, pisze się nasza pojebana legenda.
To jest gendto.
[A] [G]
[A]
[G]
Key:  
A
1231
G
2131
Bb
12341111
Am
2311
C
3211
A
1231
G
2131
Bb
12341111
Show All Diagrams
Chords
NotesBeta
Download PDF
Download Midi
Edit This Version
Hide Lyrics Hint
_ _ _ _ _ _ _ _
_ _ _ _ _ _ _ _
_ _ _ _ _ _ _ _
_ _ _ _ _ _ _ _
_ [D] _ _ [A] _ _ _ _ _
_ _ _ _ _ _ _ _
_ [G] _ _ _ _ _ _ _
_ _ _ _ _ _ _ _
_ _ _ [A] Wielkie dzieci, tak uwieni w wielkim świecie, żeby pokazać, że czerpli małolatka, to nie jest to, co się dzieje.
Na marginesie życia, zapomniani przez Boga, hardo kroczą przed siebie, bo są ale w [Bb] ostrogach.
A na koniec w gabinecie psychologa mówisz z cynicznym uśmiechem, że istnienie to choroba [Bb] i że które z to się boisz, bo w odpiszy po terapii [G] znajdziesz tyle silnej woli, by już nigdy się nie napić.
Mamy rolę w jazdach, a my pośród tego grupa jak pęczelnik, który terbij z braku akceptacji.
Jesteśmy szczelnie zamknięci, nie gadamy o ucieczce,
wśród siebie jeden się wychłuszał tyle pieprzy z klasy.
[A] Jak te dźwięki z żabki nie pytają o nic, nie mają pretensji nawet, jak nie możesz siebie słowosławie starszy.
Jeden dla rozbitych [Db] loli, drugi dla tych, [Dm] co odeszli, trzeci za [G] _ alkoholizm.
[Am] Gdybym urodził się gdzie indziej, miałbym szansę, miałbym siłę, by odnaleźć sobie siłę.
_ [G] Mając siłę, to bym uciekł stąd na zawsze.
_ _ Gdybym uciekł, pamiętałbym stąd przepiękne.
[Am] Gdybym urodził się gdzie indziej, miałbym szansę, _ miałbym siłę, by odnaleźć sobie siłę.
_ Mając siłę, to bym uciekł stąd na zawsze.
_ Gdybym uciekł, pamiętałbym stąd przepiękne.
_ [A] Jeżeli ciepno jara, możesz sobie zwalić gruchę, ekony grzeje puchę, obecnie na uhercach,
żaden ze mnie [C] gangster, ledwie drobny przestępca, który [C] boli gonić temat niż [G] ogarnąć jakąś puchę.
Co drugi skurwiel z mojej dzielnicy tak skończy, co trzeci zdupcy, bo będzie za nim list kończy.
Co czwarty kloży gotowy przelewać juchę w mieście kultury i noży, gdzie różnie pojmujesz [A] sztukę.
Trzy sztuki w giermanie, dwie sztuki pod brzuchem, twórco kojarzy sztukę z lekarstwem za duszy,
tak na złot czy pod górze, dla zdobycia funduszy dzieciaki szabrują sklepy, bo ich ojcu lepsze wózy.
[G]
Wróci pijany, to puchaty rozdupcy, jutro z rana pod sklepem się zbiorą same nincusy.
Wykupować alkohol, młodzi gonią po dzisy, zamiast kursować do szkoły, wybiorą inne [A] pokusy.
To jest pensalność dzielnicy, dla nas nauka jest dłuższa, po co?
Łazić do studia fajniej, zapić do pudła.
Wszyscy znają nasze adresy bez kurła, tak jak chłopaki kojarzą po pysku każdego [Gm] kurda.
Klimat w projekcie nieprzyjazny jak uda, co dzień łapie cię hanta, życie prudnych [Bb] warunkach.
Jak moja matula płacze, że syn wyrasta na ćpunka, jakbyś się mało napatrzył na swego starego [A] lumpa.
To jest gendto, musisz się najebać, żeby myśleć cześć.
A ty, dziwko zapamiętaj,
w lewy jest siecia, [G] bez mocy z tą wtaretką.
Lurigenda, to dla wielu wekta,
i tak w centrum tego miejsca, pisze się nasza pojebana legenda.
To jest gendto.
[A] _ _ _ _ _ _ _ _ _
_ _ _ _ _ _ _ [G] _
_ _ _ _ _ _ _ _
_ _ _ _ _ _ _ [A] _
_ _ _ _ _ _ _ _
_ _ _ _ _ _ _ [G] _
_ _ _ _ _ _ _ _
_ _ _ _ _ _ _ _